Spicy Blush i historia z Bali
O Boże, jak ja zachwyciłam się zdjęciami Aleksandry z Bali.
Moim zdaniem wyglądała na nich jak tropikalna nimfa. Długie rozpuszczone włosy, soczysta zieleń egzotycznych roślin i Spicy Blush w odcieniach fuksji, pomarańczy i różu stworzyły razem obraz, od którego trudno było oderwać wzrok. Patrząc na te fotografie, miałam wrażenie, że kimono i krajobraz znalazły się dokładnie tam, gdzie powinny.
I najwyraźniej nie tylko ja miałam takie odczucie.
Podczas pobytu na Bali Aleksandra regularnie słyszała komplementy od kobiet z różnych stron świata. Balijki, turystki i przypadkowo spotkane podróżniczki zwracały uwagę na jej kimono. Trudno się temu dziwić. Spicy Blush to jeden z tych wzorów, które mają w sobie naturalną energię. Nie dlatego, że domagają się uwagi, ale dlatego, że są pełne życia, koloru i wakacyjnej lekkości.
Dlaczego Spicy Blush tak dobrze odnalazło się w tropikach?
Projektując Spicy Blush, chciałam stworzyć kimono, które będzie dodawało energii i poprawiało nastrój już od samego założenia. Fuksja, pomarańcz i ciepłe odcienie różu mają w sobie coś słonecznego i optymistycznego. Na tle tropikalnej roślinności Bali te kolory wyglądały wyjątkowo naturalnie, jakby od początku były częścią tego krajobrazu.
To właśnie dlatego tak często słyszę od klientek, że zabierają Spicy Blush na wakacje. Jest jednym z tych modeli, które pięknie wyglądają zarówno podczas porannego spaceru, jak i podczas kolacji przy zachodzie słońca.
Jeżeli chcesz zobaczyć ten model, znajdziesz go tutaj:
Spicy Blush:
https://moonblossom.eu/kimono-spicy-blush
Najpiękniejsze wspomnienia z podróży nie mieszczą się w walizce
W tej historii najbardziej podoba mi się jednak coś innego.
Spicy Blush nie było dla Aleksandry tylko ubraniem spakowanym do walizki. Towarzyszyło jej podczas odkrywania Bali, spacerów po polach ryżowych, wizyty w Monkey Forest i wyprawy pod wulkan Batur. Stało się częścią wspomnień, które zostaną z nią znacznie dłużej niż sam urlop.
Bardzo lubię myśleć o kimonach właśnie w ten sposób. Nie jako o rzeczach, które wiszą w szafie, ale jako o towarzyszach wyjątkowych chwil. Tych dużych i tych całkiem zwyczajnych.
A potem pojawia się kolejne kimono...
Jest jeszcze jeden element tej historii, który rozbawił mnie najbardziej.
Po powrocie z Bali Aleksandra napisała, że planuje zamówić kolejny wzór.
I muszę przyznać, że słyszę to bardzo często.
Jedno kimono rzadko zostaje jedynym. Z czasem okazuje się, że jedno najlepiej sprawdza się na wakacjach, drugie zabierasz na weekendowy wyjazd, a trzecie czeka na spokojne poranki z kawą.
Jeżeli szukasz kimona na podróże, koniecznie zajrzyj również do całej kolekcji:
Kimona damskie:
https://moonblossom.eu/kategoria/kimona-damskie
Kimona bestsellerowe:
https://moonblossom.eu/kimona-bestsellerowe
Dziękuję za tę historię
Dziękuję Aleksandrze za przepiękne zdjęcia i zgodę na ich publikację.
To właśnie dzięki takim historiom wiem, że Moon Blossom żyje dużo ciekawszym życiem, niż mogłabym sama zaplanować.
Ja projektuję kimona.
A Wy zabieracie je w miejsca, o których później z przyjemnością czytam przy porannej kawie.
Z czułością,
Anna Marcinkowska
Założycielka Moon Blossom
