Wyglądaj spektakularnie bez wysiłku 🌸 Kimono ruszy do Ciebie w 24h. Darmowa dostawa na terenie Polski.

Pierwsze Biennale Sztuki w Wenecji. Czego nauczyło mnie o sztuce współczesnej?

Pierwsze Biennale Sztuki w Wenecji. Czego nauczyło mnie o sztuce współczesnej? | Moon Blossom

 

Pojechałam do Wenecji trochę nieprzekonana

Na moje pierwsze Biennale Sztuki w Wenecji pojechałam z dużą ciekawością… ale też z dystansem.

Sztuka współczesna od dawna bywa dla mnie trudna. Czasem przytłacza mnie swoją brutalnością, czasem mam poczucie, że bardziej chce szokować niż zachwycać. Znacznie pewniej czuję się w świecie sztuki dawnej — tej, którą studiowałam godzinami na kursach online i później na studiach z historii sztuki.

A jednak do Biennale podeszłam bardzo świadomie.

Bo Biennale w Wenecji to przecież coś więcej niż wystawa. To trochę olimpiada sztuki współczesnej. Miejsce, gdzie państwa pokazują światu swoich najważniejszych artystów, idee i kierunki myślenia o współczesności.

I właśnie dlatego chciałam to zobaczyć na własne oczy.


Wenecja, sztuka współczesna i kimono Aurora Garden

Do Wenecji zabrałam ze sobą Kimono Aurora Garden

I bardzo szybko okazało się, że było idealnym towarzyszem tego wyjazdu — nie tyle na same wystawy, co na spokojne poranki przed nimi.

Zabierałam je do hotelowego tarasu na kawę z widokiem na kanały Wenecji. Na te ciche chwile regeneracji przed dniem wypełnionym oglądaniem głównych wystaw Biennale, pawilonów narodowych i dziesiątek wystaw towarzyszących rozsianych po całym mieście.

Aurora Garden ma najbardziej nowoczesny print ze wszystkich kimon Moon Blossom. Chłodne błękity, świetliste turkusy i współczesny, lekko abstrakcyjny układ wzoru bardzo dobrze wpisywały się w klimat Wenecji i sztuki najnowszej.

Było w nim coś świeżego i nowoczesnego, ale jednocześnie bardzo kojącego. I właśnie tego potrzebowałam po wielu godzinach intensywnego oglądania sztuki — czegoś, co przywraca spokój i pozwala na chwilę oddechu.

 


Oglądanie sztuki w grupie zmienia wszystko

Na Biennale pojechałam z grupą studentów oraz profesorów sztuki współczesnej, którzy opiekowali się nami merytorycznie.

I szczerze mówiąc — to zmieniło całe doświadczenie.

Oglądanie tej momentami bardzo dziwnej sztuki w grupie okazało się dużo przyjemniejsze, niż się spodziewałam. Wspaniale jest grupowo nie wiedzieć, o co chodzi. I jeszcze lepiej zobaczyć, że nie tylko ja nadal szukam w sztuce piękna, harmonii i emocji, a z większym dystansem podchodzę do przemocy czy szoku.

To było bardzo uwalniające.


Pawilon Japonii — wystawa, która została ze mną najdłużej

Najbardziej zapamiętam chyba pawilon japoński.

Każdy z nas dostał tam lalkę reprezentującą dziecko. Ważyła dokładnie tyle, co prawdziwe niemowlę. Można było ją nosić, tulić, przewijać, po prostu z nią być.

Lalki miały też specjalne okulary, w których widzieliśmy własne odbicie.

Cała instalacja opowiadała o problemie samotności i niżu demograficznego we współczesnej Japonii. I była jedną z niewielu wystaw, które naprawdę poruszyły mnie emocjonalnie, a nie tylko intelektualnie.

To nie była sztuka oparta na szoku. Raczej na bardzo cichym dyskomforcie i smutku.

I może właśnie dlatego została ze mną najdłużej.


Pawilon Austrii i ciało jako komunikat

Bardzo mocno zapamiętałam też pawilon austriacki.

W centrum ogromnej przestrzeni stała naga kobieta umieszczona we wnętrzu wielkiego dzwonu. Jej obecność była jednocześnie spokojna i niepokojąca.

Instalacja zwracała uwagę na problem zanieczyszczenia wody i ekologicznego kryzysu. Ale najbardziej uderzyło mnie to, jak bardzo ciało współczesnej kobiety stało się dziś nośnikiem komunikatu w sztuce.

Nie ozdobą. Nie symbolem piękna. Raczej medium dla idei i emocji.


Pawilon Hiszpanii i nostalgia za pocztówkami

Zupełnie inny klimat miał pawilon hiszpański.

Był niemal całkowicie wyklejony pocztówkami.

I właśnie w tej prostocie było coś bardzo poruszającego. Coś ludzkiego i znajomego. Przypomniał mi czasy, kiedy wysyłaliśmy sobie kartki z podróży tylko po to, żeby powiedzieć komuś: „pamiętam o Tobie”.

W świecie pełnym ekranów i natychmiastowej komunikacji ta nostalgia wydała mi się zaskakująco wzruszająca.


Co dało mi Biennale w Wenecji?

Po tygodniu oglądania sztuki od rana do wieczora wróciłam bardzo zmęczona.

Ale jednocześnie wróciłam ośmielona.

Mam poczucie, że trochę szerzej patrzę dziś na sztukę współczesną. Nadal najbardziej kocham piękno, kolor i emocje. Nadal bliżej mi do malarstwa niż do szoku.

Ale Biennale pokazało mi, że współczesna sztuka nie zawsze musi być „do zrozumienia”. Czasem wystarczy ją przeżyć.

I może właśnie o to w tym wszystkim chodziło.

 

Pozdrowienia ze słonecznej Wenecji

Anna Marcinkowska

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoplo.pl, powered by Shoper.