Pojechałam do Wenecji trochę nieprzekonana
Na moje pierwsze Biennale Sztuki w Wenecji pojechałam z dużą ciekawością… ale też z dystansem.
Sztuka współczesna od dawna bywa dla mnie trudna. Czasem przytłacza mnie swoją brutalnością, czasem mam poczucie, że bardziej chce szokować niż zachwycać. Znacznie pewniej czuję się w świecie sztuki dawnej — tej, którą studiowałam godzinami na kursach online i później na studiach z historii sztuki.
A jednak do Biennale podeszłam bardzo świadomie.
Bo Biennale w Wenecji to przecież coś więcej niż wystawa. To trochę olimpiada sztuki współczesnej. Miejsce, gdzie państwa pokazują światu swoich najważniejszych artystów, idee i kierunki myślenia o współczesności.
I właśnie dlatego chciałam to zobaczyć na własne oczy.
