Kimono, które wyszło z domu
Moon Blossom miało ubierać Cię na spokojny, dekadencki odpoczynek w domowych pieleszach. Na poranki z kawą, wieczory z książką i te momenty, kiedy nic nie musisz. Bardzo szybko okazało się jednak, że to za mało.
Zaczęłyście wychodzić w kimonach dalej. Na działkę, na taras, na garden party. Zabrałyście je ze sobą w podróż — do walizek, na wakacje, na plażę. I nagle kimono przestało być tylko „do domu”, a stało się częścią Waszego stylu życia.
Zaczęłam dostawać od Was zdjęcia. Z hoteli, z plaż, z tarasów, z poranków w słońcu. I patrząc na nie, zobaczyłam coś bardzo wyraźnie: potrzebujecie kimona, które będzie stworzone dokładnie na te momenty.
Lżejszego. Bardziej przewiewnego. Takiego, które będzie pracowało z ciałem w upale, a nie tylko wyglądało dobrze w domowym świetle.
I właśnie wtedy powstał pomysł na kolekcję kimon plażowych.
A razem z nim pojawiło się pytanie, które słyszę dziś bardzo często:
czym różni się kimono plażowe od klasycznego?
